sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 20. Ucieczka.

Rozdział 20.
Ucieczka.

Wybrali się do kina na "Kamienie na szaniec". Ona i Janusz. Film wzruszył Ankę do łez. Sama nie wiedząc kiedy, złożyła głowę na ramieniu Janusza. Wyszła z sali zadumana i bardzo poruszona losami Rudego, Zośki i Alka. Przypomniała sobie, że kiedy miała naście lat czytała z wypiekami na twarzy książkę Aleksandra Kamińskiego. W filmie pominięto niestety całkowicie postać Alka, który był jednym z głównych bohaterów książki "Kamienie na szaniec", ale losy Rudego i Zośki opisano nie gorzej niż w powieści. Jacy dzielni i odważni byli wtedy ci cudowni ludzie! Anka przypomniała sobie scenę z filmu, w której Rudy był torturowany i nic nie powiedział. Kiedy film się skończył  zaczęła bić żarliwie i mocno brawo. Zresztą wszyscy klaskali. Cała sala. Wyszli z kina, trzymając się za ręce. Janusz gadał coś bez ładu i składu, ale zamyślona panna Szostakowska wcale go nie słuchała. I nagle usłyszała słodki, dziewczęcy głosik:
- Ania! Jaka miła niespodzianka!
To była Monika czyli nowa dziewczyna Pawła. Tuż obok niej stał największy wróg Anki czyli Paweł, który rzucał podejrzliwe i wrogie spojrzenia na Janusza. Nasi czytelnicy dobrze wiedzą, że Janusz jest byłym narzeczonym panny Szostakowskiej, który o mało co nie został jej mężem więc Paweł ma chyba prawo aby czuć się zagrożonym. Monika również zwróciła uwagę na Janusza i powiedziała:
- Może nas przedstawisz swojemu przyjacielowi, Aniu? 
Anka nienawidziła w tym momencie Moniki, która zabrała jej Pawła, a co gorsze wyglądała jak modelka albo aktorka. Może dlatego odpowiedziała, rzucając Monice niechętne, pełne lodowatej wyższości spojrzenie:
- To jest mój chłopak. Jesteśmy razem. Prawda, Januszku? 
- Anula... Moja gwiazdeczko na niebie! - krzyknął Janusz i złożył na jej ustach zwycięski, długo wyczekiwany pocałunek. 
Anka wyrwała się Januszowi, ledwo powstrzymując się żeby nie trzasnąć go z całej siły w twarz. Monika wyglądała tak jakby ucieszyła się z tak niespodziewanego obrotu wydarzeń. Paweł natomiast całkowicie stracił nad sobą panowanie. Rzucił się na Janusza i zaczął go okładać pięściami. Wkrótce Janusz leżał na chodniku, jęcząc z bólu. Gdyby nie Anka i Monika, które odciągnęły go od pokonanego Janusza, nie wiadomo jakby się to skończyło. Skończyło się jednak...  romantyczną sceną. Zupełnie jak w kiepskim, nudnym filmie. Przynajmniej tak to ujęła w myślach zrozpaczona Monika. Przyjechała do Białej Podlaskiej, mając nadzieję, że jednak uda się jej ocalić to co było między nią i Pawłem. Wiedziała, że go tu znajdzie. Paweł ją przeprosił, zapewnił, że nic nie czuje do swojej byłej dziewczyny i nie odpowiada za to co mówi po pijaku i zaprosił do kina na na film "Gwiazd naszych wina" opowiadający o pięknej i romantycznej miłości, która jest  w stanie pokonać nawet śmierć, a teraz? Przekreślił wszystko co było między nimi! Monika nie mogła ruszyć się z miejsca. Nie była w stanie ruszyć się z miejsca. Wpatrywała się w Pawła i Ankę, którzy stali na chodniku i całowali się namiętnie. Wybuchnęła płaczem. Rzuciła jeszcze jedno spojrzenie na całującą się parę, która nie mogła się od siebie odkleić i na wściekłego Janusza, który zbierał się z chodnika, otrzepując ubranie, a potem odwróciła się i pobiegła przed siebie jakby chciała uciec od przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.